24.12.2014

Witajcie Stowarzyszeni i Przyjaciele,

Stwierdzam z całą stanowczością, że moja aktywność na stronie generalnie oscyluje od Świąt do Świąt. Tak więc, przepraszam za lenistwo i gnuśność. Szczerz to jest dużo do opowiedzenia, ale czy wszystko uda się napisać?

Na sam wpierw dziękuję wszystkim przesyłającym datki. Szczególnie tym nieznanym nam ludziom dobrej woli. Dzięki za zrozumienie i zaufanie.

Od czasu do czasu ktoś mnie pyta, czy wciąż działamy? Tak, wciąż budujemy studnie. W tym roku tylko jedną, ale na to złożyło się wiele okoliczności. O mojej chorobie nie będę pisał, była. Na misji w Figuil pozostał osamotniony Ojciec Krzysztof z nawałem spraw i problemów. Dodatkowo wypady do oddalonych wiosek w buszu stały się bardziej niebezpieczne ze względu na fundamentalistów islamskich z ugrupowania Boko Haram z Nigerii. Bez problemów przekraczają iluzoryczną granicę z Kamerunem i dokonują częstych porwań. Głośno w światowych mediach jest o tym tylko wtedy jak porywają białasów. Na co dzień jest cicha i bezwzględna walka zbrojna. Na dodatek ze względu na częste przerwy w dostawie prądu jest utrudniony kontakt internetowy. A właściwie maile znikają gdzieś w przestrzenni. Miejscowi mówią, że są to celowe zakłócenia w łączach. Czy jest to element walki?

Z misjonarzami z Czadu na chwilę obecną nie mam kontaktu. Tam rzeczywiście jest „czad” i obowiązuje czas afrykański. Ale wierzę, że i tam dotrzemy z naszymi studniami.
Ojciec Jan, nasz największy propagator budowy studni, obecnie buszuje w dżungli na pograniczu południowo-wschodniego Kamerunu z Republiką Środkowo Afrykańską. Pełni misję u Baka, Pigmejów środkowo afrykańskich. Jest na stałe odłączony od cywilizacji. Jedynie jak sporadycznie dociera do Yokadumy, „stolicy” kameruńskiej dżungli, to wysyła sms’y. Zawsze pisze, że jest ok., a ludzie wspaniali.

Za pośrednictwem przyjaciół Ojca Darka, Dominikanina prowadzącego sierociniec w Yaounde, dostałem zapytanie o udzielenie pomocy w leczeniu jednej z jego wychowanek. Staram się dowiedzieć coś więcej.
Misjonarze, Kapucyni z Ndim w RŚA wciąż tam trwają mimo wojny i z optymizmem mimo wszystko.
Jestem z nimi wszystkimi codziennie myślami. Z okazji Świat Bożego Narodzenia życzę im wszystkim wytrwałości i siły. A Wam Stowarzyszonym i naszym Przyjaciołom wesołego, rodzinnego świętowania. Ze względów opisanych na początku składam Wam również od razu życzenia Nowo Roczne. Bądźcie zdrowi, pełni optymizmu i myślcie pozytywnie w nadchodzącym 2015 Roku.

Roman „Wódz” Abramczuk

P.S. Polskim Siostrom z Kamerunu życzę, aby Pan Bóg miał je zawsze w swojej opiece.

Previous Post
Next Post
Comments are closed.